Ilma Hendi może nazwać swoim domem kilka krajów. Jest obywatelką Szwecji, mieszka w Szwajcarii i we Francji, ale ma także numer telefonu w Budapeszcie. Czy ta "wielodomowość" stanowi inspirację dla jej działalności pisarskiej?
Świadczą o tym moje wiersze znajdujące się w tomach " Żar kosmiczny " i "Godzina róży" oraz książka prozatorska "Droga, jasna droga", ale także dramaty " Pamiętnik Selmy Lagerlöf" i " Cytadela wśród cedrów". Pochodzę z Transylwanii, jestem Seklerką. Jestem więc spadkobierczynią zarówno najlepszego, niezwykle subtelnego Lajosa Áprily-ego jak i wróżkowo-poważnego Árona Tamásiego, na gwiaździstej ścieżce, którą rozumiem dosłownie. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na inne fakty, ponieważ życie w wielu krajach samo w sobie nie ma na to wpływu. Inspiracją może być krajobraz; po Siedmiogrodzie szczególnie poruszyła mnie Selma Lagerlöf, pierwsza laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, Olof Palme, prawdziwie idealistyczna głowa państwa i mistyczny świat Daga Hammarksjölda. Sztokholm, najpiękniejsze "morskie oko" na świecie, to spełnienie marzeń bajecznie honorowego i pełnego dobrych intencji ludu Wikingów wcielonego w Skandynawii. Jestem związana wieczną wdzięcznością i miłością z moim domem w Göteborgu, gdzie czeka na mnie moja dzialka o powierzchni 2000 m2, nawet po tym, jak ją podarowałam. A przynajmniej próbowałam. Ale Niebo ma coś innego na myśli; podejrzewam, że nadal jestem przywiązana duchową pępowiną do Północy, tak jak jestem związana z Ziemią, tą krwawą i cudowną planetą, o której WIEM (przepraszam!), że jest Gwiazdą Chrystusa. A w rozwoju ludzkości jest również obecnym etapem naszego życia. Tak, Ziemia również ma swoją własną karmę i los, nie tylko jednostki i narody. Moja proza, dzienniki cytatów i antologie są również świadectwem szwajcarskiej ojczyzny Wilhelma Tella, Nicolausa von Flue i Henri-Frédérica Amiela. Szwajcarski poeta Albert Steffen w drugim tomie pięciotomowej serii zatytułowanej "Dać ciepło jako światło" mówi, że "Ciało jest także pismem". Po tym zaraz następują słowa Flauberta na stronie 49: "Wzniosłość charakteru jest darem bardziej wyjątkowym nawet niż talent". Voilá, teraz we Francji. Co możemy powiedzieć o młodych Francuzach tęskniących za światłem? O wspaniałej krainie Joanny D'Arc, Dziewicy Orleańskiej, Napoleona i Antoine'a de Saint Exupéry'ego? Dom wśród wysokich szczytów Alp, gdzie mój anioł stróż - w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu! - zaprowadził mnie. Dzielę moją trzyhektarową ziemię z jaskółkami, wiewiórkami, jeleniami, dzikami i lisami, ale moim prawdziwym bogactwem, poza oszałamiająco pięknym krajobrazem, jest "tylko" poezja, i życie duchowe. I nie mogę też zapomnieć o moich duchowych gościach i sprzymierzeńcach. Cała moja twórczość, ponad 30 wydanych książek i tłumaczeń, są im poświęcone. (z wyjątkiem bardzo niewielu z nich, wydałam je indywidulanie, rozdając 97% z ponad 70 000 egzemplarzy jako prezenty). Moi sprzymierzeńcy to, całkiem realistycznie, także "pozagrobowe", pośmiertne kontakty i inspiracje. Mówię o ludziach, przed i po ich śmierci, i istotach wyższego rzędu z pokorą, ale pilnym naciskiem, aby rozproszyć tę niezgrabną i imbecylową, a teraz otwarcie demoniczną ciemność, tę szaleńczo obraźliwą, poniżającą anty-życie i anty-ludzką "kulturę". Inspiracja? No cóż, to może "działać" również w ten sposób; podam bardzo prosty przykład. Zgodnie z francuskim przysłowiem, "Nie ma niedzieli dla uczciwego człowieka" doprowadziło mnie to do następującego powiedzenia w języku węgierskim: "Praca jest niedzielą dla najbardziej uczciwych". Pozwól, że ja i Amiel podzielimy się z Tobą czymś z ukrytych sekretów Szwajcarii, co nigdy wcześniej nie zostało zapisane w języku węgierskim: "Człowiek jest tym, czym jest jego serce". Oraz: "Wszystko zawiera wszystko".
Z biografii wiemy, że spotkanie z duchowością skoncentrowaną na Chrystusie było decydującym punktem zwrotnym w Pani życiu. Czy to wydarzenie również nadało kierunek poezji?
Cała moja poezja, każda fraza którą zapisuję, każde Słowo, zostało poczęte w tej miłości. Miłości do faktu, że mogę być płonącym żarem i że to jest powód mojej inkarnacji na Ziemi. Aby pokazać i przekazać światło NIEPODZIELNOŚCI, aby dać świadectwo o Chrystusie: o wiecznym Życiu, Jego świetle i złocie, nie talmudycznym blasku, ale niewinnej róży. Jest to wydarzenie o największej mocy: tajemnica krwawiącej 33-letniej ziemskiej podróży Boga, święta przyczyna (to znaczy tajemnica) JEGO POWTÓRNEGO PRZYJŚCIA, i ogłaszam to tu i teraz z pełną świadomością mojego najbardziej trzeźwego poczucia odpowiedzialności: jest to najważniejsza kwestia XX wieku - i wszystkich poprzednich dziewiętnastu! WSZYSTKO kręci się wokół tego i wszystko, co znamy i nazywamy Życiem, jest jego funkcją. Jest to "sekret" naszego przebudzenia i duchowej ewolucji, naszego postępu. Wystarczy spojrzeć na zmanipulowane, światowe kościoły, które porzuciły swoją wiarę (z wyjątkiem tych, które tego nie zrobiły). Chrystologia Rudolfa Steinera, która jest kamieniem węgielnym wszystkich jego nauk, - jego szkoła duchowa nauczyła mnie - jak ponownie się nauczyć - jasnowidzenia i zdolności rozróżniania rzeczy. Medytując i nie pijąc ani kropli alkoholu przez ostatnie 18 lat, jestem uczenicą Steinera (jako antropozof lub Goetheanista). Antropozoficzna nauka duchowa to ewolucyjna nauka Rudolfa Steinera, wielkiego austriackiego wizjonera, skupiająca się na ewolucji człowieka i wszechświata, oparta na konkretnych i najbardziej autentycznych badaniach duchowych. Głowy państw, ministrowie i wysocy rangą duchowni na całym świecie od dawna korzystają z wyników wizjonerskich badań Steinera nad przyszłością. Nie mamy czasu, aby rozwodzić się nad tymi, którzy zaprzeczają tym naukom ze strachu lub którzy zwrócili się przeciwko niemu, wciąż opierając się na diabolicznej zasadzie "dziel i rządź". Po kilku wcześniejszych doświadczeniach z duchem, zaczęłam pisać poezję z metafizycznej lub nieziemskiej inicjatywy Áprily. A dokładniej, transkrybować wiersze, ponieważ były w nich wyrażenia, których sama wtedy nie znałam. Ale oczywiście nie jest tak, że moje wiersze nie są moje. Ataki, które nadeszły, są niewypowiedziane, jeżące włosy na głowie... A potem przyszły wiersze inspirowane niebem, takie jak "Dlaczego cię to obchodzi?": Chodzi o coś innego. /O to, że pozory pozostają pozorami,/ A wszystko, co się stało / ma swoją cenę. / Dlaczego? / Zadaj sobie pytanie, /Dlaczego fizyka cię ekscytuje,/ Elektromagnetyczny prąd świata?/ Zobacz, jak wszystko rozbrzmiewa,/ A ja powiem dalej, bo to prawda:/ Nie tylko twoje czyny,/ Ale sama myśl / Która działa jak magnes,/ I wpływa na ciebie. - Lub "Tak długo, jak zechcesz": Opierając się na empirycznych dowodach/ Wynik świadomości i duchowej ewolucji/ Będę mówić tak długo, jak zechcesz/ Powiem, nawet jeśli zrozumienie zajmie 100 lat/ Nie wierzę/ Nie tylko pragnę/ Wiedza, doświadczenie/ Osobiste spotkanie/ Z Tobą Panie/ Który przemawia przeze mnie.
Pomimo namacalnych rzeczy w Pani wierszach, istnieje wysoki stopień abstrakcji, co często utrudnia podejście do nich, ponieważ czytelnik musi doświadczyć pozycji, w której utwór został napisany. Czy Pani nie obawia się pułapek poezji z wieży z kości słoniowej?
Proszę mi wybaczyć, to wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Moja poezja i każde z moich dzieł - a kultura bez prawdziwych dzieł, czyli kultywowanie nas samych i naszego życia, a w nim kultywowanie ziemi bez doskonałości dzieł - jest zagrażającą życiu zuchwałością. Czego mogłabym się obawiać po tym wszystkim, przez co przeszłam? Jest jednak o wiele więcej "wież", których naprawdę chciałbym być świadkiem, nie z kości słoniowej, ale raczej takich, które mogą widzieć daleko w oddali, obserwować i troszczyć się, a także latarnie morskie, które pozwoliłyby nam poznać boskie głębiny światowego morza - abyśmy mogli uczynić "pozycję" naszych synów, córek i uczniów lepszą niż naćpanego "pijaka" lub używająca narkotyków.
Tytuły wierszy w tomiku zatytułowanym Godzina róży, ułożone są w kolejności alfabetycznej. Na jakiej zasadzie zostały te utwory pogrupowane?
To była spontaniczna myśl, a w jej głębi pragnienie prostoty.
Oprócz działalności poetyckiej zajmuje się Pani również tłumaczeniem utworów z języków szwedzkiego, niemieckiego i francuskiego oraz komponowaniem scenariuszy i "mozaikowych" rymów. Czy te rymowanki zostały przekształcone w książkę poprzez duchowe podróże?
Tłumaczenie jest pokorą i błogosławieństwem, delikatną i wymagającą wiernością. A dla mnie jest darem i uwielbieniem. Czuje pan to? Nie wątpi w to, prawda? Żyję z nimi, i przez nie, intymnie je kochając, wiedząc, że żyją; w ten sposób rozwijałam się duchowo, daleko poza granicami Drogi Mlecznej, w towarzystwie Europejczyków: Steinera, Goethego, Schillera, Bettiny von Arnim, Novalisa, Morgensterna, Szwedów i... i Supervielle'a, Saint Éxupéry'ego, Josepha Jouberta i Amiela z Genewy, z wierszami z Uppsali.... Lista jest daleka od wyczerpania, ponieważ brakuje na niej Angelusa Silesiusa i biskupa Genewy: Franciszka Salezego i wielu, wielu innych. Tłumaczenie przypomina mi szekspirowską esencję László Németha: "Służyć czy nie służyć, oto jest pytanie". I jakże prawdziwe było jego marzenie o Węgrzech jako ogrodzie, który został zdradzony i zabłocony! Był uzdrowicielem, nauczycielem i prorokiem w jednym, jak powinni być wszyscy prawdziwie natchnieni artyści - o to właśnie modlił się Sándor Reményik: aby ludzie nie żyli oddzieleni od siebie, a tym samym jeszcze łatwiej zastraszani, ogłupiani i oszukani. Ilu było podobnych i posiadających moce, takie jak prorocza, szamanistyczna moc Csokonaiego, która tak dokładnie to opisała: "Piszę dla XX lub XXI wieku, dla wieku, w którym Węgier będzie albo prawdziwie węgierski, albo wcale". Skoro już jesteśmy przy temacie tłumaczeń - jak to możliwe, że osoby z maturą nigdy nie przetłumaczyły żadnego dzieła? Nikt ani jednego, nic? Języków nie powinno się uczyć bez tego!" Nauczyciele, wychowawcy, musicie stać się artystami!". Takie było marzenie Steinera. Budzenie, zachęcanie, dobry humor, czyli życzliwość wobec kraju, którego języka uczy nauczyciel.
W swoich utworach wielokrotnie Pani wspomina Lajosa Áprily'ego, kogo czci również jako swojego ojca chrzestnego. Z pewnością miał on znaczący wpływ na Pani twórczość, o czym świadczą następujące wersy: "On, który sprowadził moje wiersze na świat,/ dając rozkwit ich ziemskiej egzystencji ".
Wiele moich wierszy jest adresowanych do Áprily, ponieważ nigdy nie mam go dość. Jestem jego chrześnicą - w poetyckim sensie. Mój występ zatytułowany "Złoty Puchar" - Hołd dla Lajosa Áprily'ego jest przepełniony radością. Nie ma chyba wykształconego Węgra, który nie posiada i nie czyta jego książek. Aby rozszerzyć kwestię "ojca chrzestnego" sprowadza mnie z powrotem do Transylwanii. Moja niezwykle delikatna i wciąż piękna matka chrzestna (po osiemdziesiątce) jest kobietą obdarzoną znaczącymi wizjami. Teraz wiem, że "rola" rodziców chrzestnych ma o wiele większą wagę, niż zdawałby sobie sprawę błędny, bezbożny, egoistyczny człowiek obecnego wieku. Udało mi się powiedzieć więcej na ten temat w tomie "Cytadela wśród cedrów".
W jednym ze swoich wierszy pisze Pani o znaczeniu liczb ("Ile łez wylewa się w żałobie"). Czy naprawdę przypisuje Pani takie znaczenie tajemnicy liczb?
Tajemnica liczb jest zagadką o charakterze wróżbiarskim. Zawsze kochałam matematykę. Kiedy przełom tysiącleci wymaże tę betonowo-szarą, bezlitosną erę, ludzkość - ci, którzy pozostaną - w końcu zrozumieją i docenią tajemnicę JEDNEGO (naszego Ojca!) i dlaczego Trójca jest święta. Dlaczego na przykład ci, którzy urodzili się dziewiątego, doświadczają aspektu miłości z cierpieniem (z wyjątkiem nielicznych) i dlaczego dusze urodzone pod znakiem cztery są obdarzone zdolnościami proroczymi. W '97 opublikowałam "Numerologia Starożytnej Persji" Armana Sahihi. Pozwolę sobie cicho dodać: to wspaniałe arcydzieło, czyste, proste i genialnie dopracowane. Doktryna mądrych liczb, patrząca w przyszłość, w której głębi kryje się - jako odwieczny fakt - tajemnica równania-równowagi Losu: prawo karmy, zgodnie z którym WSZYSTKO dobro i zło, nawet w najmniejszym stopniu, powraca do nas, nieodwołalnie i nieuchronnie. Był czas, kiedy chciałam, aby mój mąż został astronomem (po ukończeniu studiów węgierskiego prawa i szwedzkiej inżynierii). Nie wyjechał jednak do Dornach i pozostał w Związku Telekomunikacyjnym ONZ mówiąc, że: "To także w pewnym stopniu wysoka matematyka". Jeśli spojrzę w gwiazdy, co często robię - raczej na trzeźwo, ośmielę się dodać - Lotos, Łabędź, Wielki Wóz i wszystkie inne wspaniałe formuły są manifestacją boskiej, duchowej geometrii. Przyjaciółka Goethego, Bettina von Arnim powiedziała: "Gdyby człowiek lepiej rozumiał to, co przekazują nam gwiazdy, mógłby rozwijać się z zawrotną prędkością...". Czy to nie zdumiewające, jak wiele cennej wiedzy OCZEKUJE na nas w górze?
Pani mąż, Péter Hendi, jest również pisarzem i członkiem Szwedzkiego Związku Pisarzy. Jak dwóch artystów może współistnieć w jednej rodzinie? Czy Państwo są dla siebie krytykami?
János Hendlein, było nas troje. Nie znałam nikogo z tak wyrafinowanym humorem jak jego. Był czarującym człowiekiem, a sztukę traktował jako sposób na życie. Jednak Chronos pozwał Czas. Jeśli chodzi o jego syna, Pétera Hendiego, po 30 latach małżeństwa nadal podtrzymuję każdą linijkę, którą napisałam o nim i dla niego, nawet jeśli nie chce mi już pomagać, nawet jako krytyk. Czy mogę to zilustrować kilkoma fragmentami poezji? "Pragnąć niemożliwego? Tylko to jest warte. Oszczędzić goryczy tym migdałowym oczom. (67) Znać go, kogoś tak wyjątkowego. Nigdy nie potrzebował pochlebstw. (65) Jego najsurowszy krytyk. Przyzwoity do bólu i wyjątkowy pisarz. To nie jego pisma są wyjątkowe, ale raczej jego honor. (66)
Co to oznacza w dzisiejszych czasach, gdy ludzie są tak diabelnie pozbawieni skrupułów? Najbardziej prestiżowa szkoła życia i moc Jowisza, Wenus, Merkurego, Neptuna. I być świadomym tego wszystkiego: ogromny ciężar i odpowiedzialność. Daleko, daleko idąca...
Péter Hendi jest z zawodu inżynierem komputerowym i kandydatem na filozofię. Kiedy pisze opowiadanie, odchodzi od samego siebie?
Powinienem wyjaśnić: szwedzki tytuł kand. phil. jest jedynie certyfikatem uniwersyteckim, niczym więcej. Kiedy Hendi zaczyna pisać opowiadanie, "zanurza się w warstwach duszy"; to słowa Lenke Gráfa 24 lat temu. "Kręgosłup to struna Apolla" - tak mogłabym opisać jego wrażliwość. Jego czułość to nic innego jak podobieństwo do jego umysłu, które jest połączone z cechą wrodzonego talentu: nigdy nie jest sentymentalny. Jego nieśmiałość to cnota i męskość. W jednym ze swoich poprzednich wcieleń był światowej sławy, genialnym matematykiem i astrologiem królewskiego dworu. Bez wątpienia. Ale był jeszcze większym lordem, a na pewno znacznie większym. Wszystkie jego opowiadania zostały opublikowane po szwedzku; jedna z jego krótkich sztuk, napisana po francusku, została przestawiona w siedmiu różnych miastach Szwajcarii, co podejrzewam głównie dzięki jakiejś wyższej formie interwencji... Nie chcę jednak zbytnio zapędzać się w mojej odpowiedzi, więc zakończmy konfesyjnym wierszem, zatytułowanym: "Rządziłeś mną": Jak drogi przyjaciel Błękitnobrodego, / Który znaczył dla mnie wszystko, / Jak mam cię nazywać?/ Szmaragdy blade wobec twej barwy/ I morze,/ Bujna zieleń życia: twe oczy/ Ryby dawane darmo,/ Z których płynie pokrzepienie./ Początek mej przyszłości,/ Harmonia, harmonia, harmonia/ Która prowadziła mnie do zbawienia.